Uwierzcie nam na słowo, że jedną z rzeczy, które najczęściej słyszą od swoich znajomych osoby władające w jakimś stopniu pismem japońskim jest „napisz moje imię po japońsku”. Zainspirowało nas to do przygotowania listy imion polskich zapisanych japońskim pismem katakana. Istnieje również możliwość zapisania w znakach kanji, jednak dobór znaków powinien zależeć od
Jako tako . RYM. 27 marca 2004, 5:59 którym żyje się, w ich własnej ocenie, ani dobrze, ani źle, czyli "po japońsku" - jako tako.
Zobacz 9 odpowiedzi na pytanie: Jak jest po japońsku "wspaniały".? Jak jest po japońsku "wspaniały".? ale nie tak, że jak się zachwyt wyraża, tylko jako przymiotnik, bo chyba wtedy jest inaczej ;p
Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka naszego podcastu #9 O świętach oraz nowym rokuW tym odcinku z humorem opowiadamy jak się obchodzi Święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok. Przybliżamy dlaczego pani domu może odpocząć, co to są kartki noworoczne, jak się sprząta biuro, jak nazywa się grudzień po japońsku czy co się je w rodzinnym gronie. Zapraszamy!Życzymy także
Pierwszy w Internecie cykliczny podcast o Japonii - opowiadamy o życiu codziennym, o kulturze, zwyczajach, tym co nam się podoba lub nie. Dzielimy się naszym doświadczeniem z pracy i podróży a mamy go w sumie ponad 20 lat! Zapraszamy także gości by poznać inny punkt widzenia.– Hören Sie Jako tako - o Japonii i nie tylko sofort auf Ihrem Tablet, Telefon oder im Browser – kein
Wabi-sabi to piękno rzeczy prostych, naturalnych, a więc np. pojedynczych kwiatów, kamieni na piachu czy starych drzew. Istotnym elementem estetyki wabi-sabi jest upływający czas. Sceneria ukazująca obiekty i miejsca, których okres świetności już minął, chwyta za serca Japończyków.
. Nigdy nie byłam przekonana do japońskiej mangi i anime. No jakoś tak było, że nie podchodziło mi to w ogóle. Wiec wyobraźcie sobie jak wielki był mój ból, kiedy mój brat dorwał mangę "Death Note" i anime z resztą też. Co gorsza, mój Tomek też to zna i lubi, więc nie dało się wysiedzieć razem z nimi bo zrobili się monotematyczni. Jakby tego było mało to jeden i drugi najeżdżał na mnie, żebym i ja zaczęła to czytać/oglądać. Wow, dali mi wybór. Ale ja się nie dawałam tak łatwo. Do czasu... W końcu i mnie pochłonęła opowieść o Light'cie, Ryuk'u czy L'u. Jak na razie przeczytałam tylko dwa tomy, a dziś w pociągu zacznę trzeci. Jednakże z ręką na sercu muszę powiedzieć: TO ŚWIETNY KRYMINAŁ!!! I jak najbardziej polecam. Odsyłam na wikipedię: tak z innej paki miałam dziwny sen. Bardzo wyraźna była w nim data 30 maja 2011. To dokładnie dwa dni po moich urodzinach, które będę mieć dopiero za rok. We śnie obudziłam się tego dnia wkurzona, że zapomniałam o moich urodzinach sprzed dwóch dni. Miałam także pretensję do wszystkich dookoła, że nikt nie pamiętał. Ani mama, ani Tomek. Nikt. Nagle sobie boleśnie uświadomiłam, że miałam (jak to mój dziadek nazywa) "zmianę kodu", albo "dodatkowy krzyżyk". I już nie -naście. Teraz dwudziestka. Na szczęście do tego jeszcze ponad dziewięć miesięcy:P Bo ja nie liczę od poczęcia:D
Vladimír Čáp (z prawej) w starciu z Marcinem Kaczmarkiem Spotkały się drużyny, które były rewelacją inauguracji ligi. Gliwicki beniaminek był pierwszym liderem, a bełchatowianie odnieśli sensacyjne zwycięstwo w Poznaniu. Oczekiwano emocji także dlatego, że był to debiut przed własną publicznością byłego selekcjonera Pawła Janasa w roli trenera GKS. Rozpoczęło się od upominków i kwiatów dla zawodnika gości Krzysztofa Kukulskiego, który rozegrał 187 meczów w bełchatowskim klubie, oraz Dariusza Marca, który od 30 lat jest związany z GKS: początkowo jako piłkarz, a teraz kierownik drużyny. Szkoleniowcem gości jest Marek Wleciałowski, który w poprzednim sezonie był drugim trenerem bełchatowian. Zdaniem wielu to pomogło mu "zaprogramować" gliwiczan. Goście prowadzili otwartą grę z dwoma napastnikami. Mieli inicjatywę, pierwsi wywalczyli róg. W 16. min po pierwszym kornerze gospodarzy i główce Pawła Magdonia w polu karnym piłka trafiała w rękę Daniela Koczona, ale arbiter z Japonii nie zdecydował się na podyktowanie "jedenastki". Piast atakował groźniej. W 23. min po widowiskowym rajdzie Macieja Michniewicza prawą flanką jego podanie zaprzepaścił Stanisław Wróbel. Sześć minut później dokładna centra z wolnego Lumira Sedlaczka trafiła na głowę Adama Banasia. Strzał z najbliższej odległości sparował nad bramkę Krzysztof Kozik, który bronił trzy sezony w gliwickim klubie. Po przerwie gospodarze atakowali bardziej zdecydowanie. W drugiej linii Tomasza Wróbla wsparł przesunięty z obrony Tomasz Jarzębowski. Widoczny był Mateusz Cetnarski, ale beniaminek nadal nie stracił gola. Żartowano, że Yuichi Nishimura nie zabrał kartek. Siedem minut przed końcem Japończyk pokazał jednak żółty kartonik Patrykowi Rachwałowi. Egzotyczny arbiter radził sobie znakomicie, dyscyplinując piłkarzy, dobrze współpracując ze swymi rodakami na linii. Ma prowadzić jeszcze dwa mecze i jeden w Pucharze Polski. Mecz ocenił jako średni na ligę Zasłużony remisRemis był zasłużony, choć wolałbym bramkowy. Piast podjął walkę. Nie po-mogło przesunięcie Jarzę-bowskiego do drugiej linii. Zabrakło strzałów z daleka. Na treningu Ujek doznał kontuzji kolana. Popieram eksperyment PZPN: japoński sędzia był bardzo dobry. Przyjeżdżając tu z Piastem, miałem miłe wspomnienia z pracy w Bełchatowie. Po pierwszym gwizdku sentymenty poszły na bok. Moja drużyna nie przestraszyła się i chciała wygrać. Nie udało się, ale mimo to wyjeżdżam zadowolony.
Kultura i Sztuka Tradycyjna, Polski, Sport i Gry Japońskie gry tradycyjne W Japonii od wieków dzieci bawią się kendamą czy bączkiem komą lub puszczają latawce tako. Tradycyjne gry, zabawy i zabawki przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Niektóre gry wymagają zręczności i precyzji, inne logicznego myślenia i wcześniejszego planowania kilkunastu następnych ruchów przeciwnika. Aby zostać mistrzem należy się uzbroić w cierpliwość, a jednocześnie podejść z ciekawością do tego, ile technik, sposobów gry może dać jedna gra! W Polsce istnieje kilka klubów oraz kół zainteresowań japońskimi grami, np. Klub Japoński organizuje co roku Festiwal Gier i Zabaw, natomiast Koło Gier Japońskich Uniwersytetu Warszawskiego Yorozu przez cały rok organizuje spotkania miłośników gier. Kendama (けん玉 ) – gra zręcznościowa, która polega na umieszczeniu na młoteczku (ken) przywiązanej do niego na sznurku piłki (dama). Młoteczek składa się z czterech elementów: trzech różnej wielkości miseczek, które różnią się rozmiarem oraz szpica na samej górze młoteczka. Istnieje ponad 1000 technik umieszczenia piłki. Podstawowa technika to umieszczenie piłki w każdym z otworów poczynając od najmniejszego, kończąc na szpicu w jak najkrótszym czasie. Bardzo często w kendamę grają również dorośli, którzy często zrzeszają się w kluby miłośników tej gry. Go (碁)- jedna z najstarszych gier planszowych na świecie. Grę rozgrywa się na kwadratowej planszy goban przeciętej 19 poziomymi i 19 pionowymi liniami (wykonana z morwy, paulowni lub cedru) za pomocą białych i czarnych kamieni (spłaszczone soczewki o średnicy 22 mm i wysokości 7 mm). Gracze kładą na przemian kamienie na skrzyżowaniach linii. Celem gry jest zdobycie jak największego terytorium. Obszar zdobyty stanowią wolne pola otoczone szczelnie własnymi „kamieniami”. Shogi (将棋)– japońskie szachy rozgrywane na planszy 9×9. Gracze shogi, Sente (Czarny) i Gote (Biały), posiadają po 20 pionków na kształt klina z lekko różniącymi się rozmiarami, które są oznaczone znakami kanji. Rozgrywka odbywa się turowo. Charakterystyczne w shogi jest to, że istnieje możliwość umieszczenia jednej z „zabitych“ figur z powrotem na planszy w miejsce kolejnego ruchu oraz to, że wymagane jest aby każdy ruch szachował króla. Koma (独楽) – japoński bączek. Wprawiany jest w ruch za pomocą sznurka nawiniętego wokół osi obrotu. Istnieje wiele rodzajów koma, niektóre z nich wydają dźwięki (gwizd), a np. beigoma wirując zderzają się, niczym zapaśnicy na ringu. Tako (凧) – latawiec wykonany z japońskiego papieru washi i bambusowej ramki. Istnieje wiele kształtów latawców, np. yakko-dako– latawiec w kształcie lokaja z dawnych czasów.
jako tako po japońsku