A po co ma znać? Czy go to w jakimkolwiek stopniu uszczęśliwi? :o) > jak TZ zniknie a bank przyjdzie egzekwować od Ciebie z Twojego konta > należne mu pieniądze. Co gorsza jak TZ splajtuje zawodowo, to tez Ty > będziesz w świetle prawa zobowiązana pokrywać ewentualne zadłużenia, bez > względu ile kont będziecie mieli.
Majątek w małżeństwie: co jest żony, a co męża. Majątek osobisty każdego z małżonków Przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową należą do majątku osobistego każdego
Przemoc psychiczna w małżeństwie. Wyzwiska, przykrości, upokorzenia, które stopniowo przybierają na sile noszą miano przemocy psychicznej, która jest przestępstwem. Najczęściej ofiarami są kobiety, zdarza się jednak, że także mężczyźni żyją w toksycznych związkach, w których rolę kata przyjmuje kobieta. Przemoc jest
Sąd może jednak na wniosek każdego z małżonków nakaz ten zmienić albo uchylić. 1. w trakcie trwania małżeństwa żądać od drugiego małżonka świadczeń na podstawie art. 27 K.r.o.; 2. w trakcie procesu rozwodowego wystąpić z wnioskiem o zabezpieczenie zaspokojenia potrzeb rodziny (art. 445 K.p.c.);
Co czeka Cię po ślubie? O prawach i obowiązkach w małżeństwie. Cz. I – prawa niemajątkowe Prawa i obowiązki małżonków reguluje kodeks rodzinny i opiekuńczy. Najczęściej dzieli się je na majątkowe i niemajątkowe. Do praw i obowiązków niemajątkowych (osobistych) najczęściej zalicza się: 1) uprawnienie do zmiany nazwiska w związku z zawarciem małżeństwa (art. 25 KRO
Romantyzm w małżeństwie etykietka 22.11.06, 16:08 Czy wg Was jest możliwe utrzymanie romantyzmu w małżeństwie?
. Jacek Santorski – psycholog biznesu – twierdzi, że w małżeństwie rozmowa o pieniądzach jest zwykle pomijana lub niedopowiadana. Młodzi małżonkowie najczęściej są pewni siebie nawzajem. Wydaje im się, że wszystko jest jasne, także sprawy finansowe, choć nie robili w tych kwestiach żadnych ustaleń. Jednak w życiu jest tak, że jak coś jest niejasne i niedopowiedziane, to z czasem rodzi napięcia i konflikty. Pewnego dnia może pojawić się wielkie zaskoczenie i już nie będzie można liczyć na dobre intencje, które jakoś ułożą małżeństwo. Jak pokazują badania, najczęściej kłócimy się o pieniądze, dzieci i teściów; temat, który budzi w nas najwięcej emocji, to pieniądze. W małżeństwie podejście romantyczne w kwestiach finansowych nie jest dobrym rozwiązaniem. Barbara Falandysz – mediator rodzinna – uważa, że: „Małżeństwo jest jak firma: wytwarza dochód, ale – jak w każdej firmie – zdarzają się też straty. Trzeba więc do nich podchodzić racjonalnie”. Zazwyczaj jest tak, że osoby zawierające małżeństwo lub jedna z nich mają już swoje konta bankowe, gdyż wcześniej gdzieś pracowały lub pracują. Mają też zgromadzone jakieś środki stałe, dobra materialne. Dzisiaj ludzie łączą się w pary coraz później. Częściej chcą najpierw zrobić karierę, zabezpieczyć się na przyszłość, dlatego – mając już zgromadzony pewien kapitał – chcieliby nadal swobodnie nim rozporządzać. Rodzi się więc pytanie, co jest moje, a co twoje, oraz co znaczy nasze. Słowo: „nasze”, może ładnie brzmi, ale jak ma konkretnie wyglądać zarządzanie pieniędzmi w naszym małżeństwie? Do czego zmierzamy? Gdzie w sprawach finansowych jest granica między sprawiedliwością i szacunkiem a wykorzystaniem i dominacją? Kiedy jedno zarabia więcej Agata – 33-letnia nauczycielka – urodziła pierwsze dziecko. Poszła na urlop wychowawczy. Już podczas ciąży wspólnie z mężem ustalili, że zostanie z dzieckiem po zakończeniu urlopu, a on – dyrektor regionalny w jednej z dużych firm – będzie zarabiał na życie. Przez pierwsze trzy miesiące było dobrze. Jednak później Agata coraz częściej musiała prosić męża o pieniądze. Rozliczał ją ze wszystkiego, co kupowała. Nie doceniał, że prowadziła dom, że zajmowała się dzieckiem. Często zarzucał jej, że jest zmęczona i na nic nie ma ochoty, a gdy chciała iść do fryzjera, twierdził, że nie stać ich na takie wydatki. Agata czuła się upokorzona. Miała poczucie niesprawiedliwości. Często też ukrywała przed mężem to, co kupiła tylko dla siebie. Kłamstwo, jakim się zakrywała, było z czasem coraz doskonalsze. Wcześniej oboje zrzucali się na opłaty, a swoje pensje wydawali według własnego uznania. Teraz było inaczej. Im więcej Agata miała obowiązków, tym mniej miała komfortu i poczucia finansowego bezpieczeństwa, dlatego też zachowując się w taki sposób, nagradzała samą siebie za trud, jaki wkładała w prowadzenie domu i wychowywanie dziecka. Co mogło być tego przyczyną? Być może była to reakcja na nową sytuację rodzinną, która w mężu wzbudziła napięcie lub tak silny lęk, że nie mogąc sobie z nim poradzić, zaczął nadmiernie kontrolować żonę po to, żeby poczuć się bezpieczniej. Renata – 39-letnia przedstawicielka handlowa – wybudowała dom, jak mówiła. Mąż tylko dawał pieniądze. Nie miał nic do powiedzenia, bo to Renata rządziła wszystkim, i to ona zawsze miała ostatnie słowo. Z czasem nie zauważyła nawet, że mąż wracał późno z pracy, zamykał się w pokoju i pewnego dnia wyprowadził się, gdyż znalazł inną kobietę, która potrafiła go wysłuchać i dawała mu poczcie bycia kimś ważnym. Renata poczuła się bardzo nieszczęśliwa i za wszystko, co złe, obwiniała męża. Na zewnątrz wydawali się przecież idealni – piękny dom, samochód, ogród, ale wewnątrz nie było nic. Mąż Renaty czuł się jak maszynka do zarabiania pieniędzy i ktoś, kto zaspokajał tylko potrzeby materialne rodziny. Nie czuł się ważny dla własnej żony, którą kochał. W ich związku nie był za nic odpowiedzialny poza pieniędzmi. Nadmierna kontrola Renaty wszystkich i wszystkiego zabiła też poczucie odpowiedzialności za własne życie u syna, który mając 30 lat, ciągle był na utrzymaniu rodziców. Nasze przyzwyczajenia wyniesione z domu rodzinnego, między innymi różnice w podejściu do gospodarowania pieniędzmi, mają ogromny wpływ na to, czy pieniądz jest dla nas jedyną wartością, czy też może środkiem ułatwiającym zaspokajanie wzajemnych potrzeb i pragnień. Często zdarza się, że przekaz, jaki otrzymujemy od rodziców, staje się modelem, który często nieświadomie realizujemy w naszej rodzinie i przekazujemy dzieciom. Anna – bardzo deprecjonowała siebie, to co robiła i to jak myślała. Była bardzo niepewna. Pochodziła z rozbitej rodziny, z domu, w którym – jak mówiła – „nie przelewało się”. Jednak była bardzo wytrwała i uparta. Postanowiła znaleźć bogatego męża, gdyż tylko w braku pieniędzy upatrywała brak poczucia własnej wartości. Wyszła za mąż za przedsiębiorcę i przez moment poczuła się „kimś”. To mąż organizował całe jej życie. Ona była zachwycona, a on spełniał się jako opiekuńczy i troskliwy mężczyzna. Pieniądze nie były już dla Anny problemem. Trwało to jakiś czas, aż przyszedł moment, kiedy mąż zachorował, i to on wymagał opieki. Anna nie potrafiła tego zrozumieć, gdyż do tej pory ona była „jego małą dziewczynką”. Sytuacja ją przerosła. W takich rolach nie potrafili odnaleźć się oboje. Nasze głęboko ukryte pragnienia często stają się celem samym w sobie. Dlatego, chcąc je zaspokoić, próbujemy szukać partnerów, którzy nam to ułatwią. Trudno jest żyć w związku, w którym mąż czy żona ma zaspokoić wszystkie deficyty, zabliźnić rany, rozumieć bez słów, być wsparciem i oparciem. Jest to ogromne obciążenie. W małżeństwie zwykle nie myśli się o zasadach i nie rozmawia się o nich. To błąd, gdyż nie znając zasad poruszania się po wspólnej drodze, jaką jest związek dwojga ludzi, można wjeżdżać sobie w drogę na czerwonym świetle. Kiedy jedno wniosło więcej Marek – 36-letni rzemieślnik – miał nieślubne dziecko. Jego matka twierdziła, że dziewczyna jest biedna, a poza tym rodzina nieciekawa, dlatego wzięła płacenie alimentów na siebie, a synowi kazała rozejrzeć się za kimś, kto będzie lepiej sytuowany materialnie, bo już najwyższa pora, żeby wyprowadził się z domu. Marek poznał Monikę – dziewczynę, która wydawała mu się ideałem, a ponadto jej rodzice byli zamożni. Szybko postarali się o dziecko, które miało być tylko pretekstem do rychłego ślubu. Przez jakiś czas mieszkali z rodziną Marka, gdyż rodzina Moniki nie akceptowała przyszłego zięcia ani jego bliskich. Jednak po jakimś czasie udało się ich obłaskawić i młodzi wprowadzili się do nowego domu z ogrodem, przeznaczonego w połowie dla Moniki, w połowie dla jej siostry. Sielanka nie trwała długo. Siostra zaczęła dopominać się o swoją część domu, jednak Monika ciągle ją zbywała. Rodziły się kolejne dzieci. A stałej pracy nie miało żadne z nich. Zarobki Marka były niczym w porównaniu z potrzebami. Ciągle było ich za mało. Wydatki szybko zerowały konto. Po wypłacie Monika miała dużo nowych ubrań z najlepszych sklepów, a mężowi kupowała w sklepach z odzieżą używaną, twierdząc, że muszą oszczędzać. Marek czuł się intruzem, ale – co było najgorsze – Monika nastawiała przeciwko niemu dzieci i włączała je w każdą kłótnię o to, co oboje wnieśli do małżeństwa – ile ma ona, a ile on. Żyli tak kilka lat, podczas których spędzali czas w sądach najpierw z Moniki siostrą, potem z Marka rodziną. Marek nie miał nic. Poza upokorzeniem, sponiewieraniem i ciągłą walką o pieniądze. Dzisiaj jest sam. Czeka go sprawa rozwodowa. Związek tych dwojga opierał się tylko na walce o władzę, którą uosabiały pieniądze. Uczucia mieszały się z interesami i płynęły wspólnym nurtem lawy emocji. Kto tu właściwie rządził? Same negatywne wzmocnienia. Słabe granice w związku lub ich brak powodują, że jedna z osób w bardzo łatwy sposób przejmuje kontrolę nad drugą. Granice wyznaczają symbolicznie, gdzie zaczyna się „ja” męża, a gdzie jest miejsce dla żony. Jeśli jednak każde z nich nie odpowie sobie na pytania, kim jestem, czego chcę; nie będzie potrafiło odróżnić własnych marzeń i celów od marzeń i celów drugiej osoby. W małżeństwie, w którym nie ma jasnych granic i zasad, małżonkowie nie biorą odpowiedzialności za własne życie. Projektują na małżonka swoje wewnętrzne konflikty i pragnienia, podejmują wybory, kierując się wspomnieniami z przeszłości, czemu towarzyszą ból i frustracja. Nie potrafią negocjować, żeby zaspokoić swoje potrzeby. Często mówią za drugiego, „czytają w jego myślach”, kierują nim, podpowiadając, co ma czuć i jak ma się zachować w danej sytuacji. Błędnie zakładają, że jeśli mąż lub żona dostosują się do ich wskazówek, znikną problemy w relacji. Paula Szuchman – współautorka książki pt. „ Spousonomics, czyli jak wykorzystać ekonomię do zarządzania miłością, małżeństwem i brudnymi naczyniami” – stwierdziła: „Ekonomia widzi to prosto: małżonkowie są jak dwa kraje, między którymi istnieje wymiana handlowa. Muszą usiąść do stołu negocjacyjnego i zobaczyć, co mają do zaoferowania”. Oszustwa w sferze finansowej „Nie ma lepszego spoiwa dla związku niż kredyt hipoteczny” – głosi potoczne przekonanie. Faktem jest, że kredyt może łączyć, gdy służy realizacji wspólnych marzeń, pod warunkiem jednak, że spłacany jest w terminie. Kiedy zaczynają się problemy, staje się testem dla więzi małżeńskiej. Podstawa w związku to: zaufanie, uczciwość i rozmowa. Takich wartości nie ma wśród ludzi, którzy żyją w ogromnym stresie. Adam – lat 40 – pracował dla jednego z wielkich koncernów naftowych. Nie narzekał na brak pieniędzy. Jego dobra passa skończyła się, gdy nie wynegocjował dobrych warunków z podwykonawcami. Został bez pracy. Zaczął intensywnie szukać nowej, lecz żeby zaspokoić potrzeby rodziny, wykorzystywał do końca limity na kartach kredytowych. Chciał to przeczekać, ale jego pozorny spokój został przerwany przez wierzycieli, którzy domagali się spłaty należności. Po dwóch miesiącach Adam znalazł pracę, jednak komornik zajął jego pensję. Żona nic nie wiedziała o problemach męża do czasu, gdy odebrała list informujący o zajęciu wynagrodzenia. Przeżyła szok. Jak mówią badania, aż 55% mężczyzn uważa bycie dłużnikiem za sprawę wstydliwą, co trzeci odczuwa strach na myśl o stanie niewypłacalności. Według badań Romana Pomianowskiego (Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi) osoba dłużnika postrzegana jest jako: naiwna, pozbawiona ambicji, leniwa, niewykazująca inicjatyw, niemająca motywacji do wyplątywania się z kłopotów, a co za tym idzie wątpiąca w siebie, niezdolna do kontrolowania sytuacji i często odmawiająca sobie nawet życia rodzinnego. Paweł – 45-letni przedsiębiorca, kilka firm. Co miesiąc oddaje bankowi kilkadziesiąt rat kredytów. Nie chce mu się nawet myśleć o związku. Nie ma siły brać odpowiedzialności za drugą osobę. Wydaje mu się też, że nie jest atrakcyjny dla kobiet, które oczekują od mężczyzny poczucia bezpieczeństwa. Nie jest w stałym związku, gdyż wówczas musiałby ujawnić żonie stan swojego konta. Pomianowski stwierdził, że: „Sytuacja, w której małżonkowie stawiają wspólnie czoło problemom finansowym, należy do rzadkości. Choć takie podejście może wzmocnić więź małżeńską. Jednak w naturze ludzkiej leży skłonność do trzymania w tajemnicy informacji, które mogą źle wpłynąć na nasz wizerunek: Problemy seksualne? Mnie nie dotyczą. Finansowe? Tym bardziej”. Kobiety i mężczyźni szukają odmiennych sposobów na to, żeby się ich pozbyć. Kobiety z reguły zamartwiają się i długo trawią problem, co w konsekwencji przekłada się na odwlekanie działań poprawiających sytuację i dostarcza nowych powodów do zmartwień, na przykład karne odsetki. Mężczyźni natomiast często są niepoprawnymi optymistami, którzy przyjmują, że problem sam się rozwiąże, na przykład wygrana w lotto lub w kasynie. Częściej również uciekają od rzeczywistości w zachowania destrukcyjne, takie jak: agresja, nadużywanie alkoholu, pożyczanie pieniędzy gdzie się da. Co kryje się u podstaw tak różnych zachowań? Wstyd i strach, lęk przed własną słabością i poczucie niskiej wartości. W małżeństwie nie można pozwolić, żeby przekonanie: „Jakoś to będzie”, przysłoniło wizję kosztów czy problemów, które bez naszego udziału same się nie rozwiążą. Konto razem czy osobno? Jeden wspólny rachunek czy dwa osobne? Czy też jeszcze trzeci? A może przysłowiowa skarpeta. Każde rozwiązanie będzie dobre dla małżonków, pod warunkiem że zostanie zaakceptowane przez oboje. W przypadku wspólnego konta może zrodzić się konflikt nierównych zarobków. W sytuacji osobnych kont pojawia się problem, kto, ile, kiedy i za co ma płacić. Kto płaci za rachunki, kto za samochód itp.? Comiesięczne wyliczanie i omawianie może być męczące, ale może też być zaproszeniem małżonków do wspólnego stołu negocjacyjnego. Podstawą dobrego związku i mądrego gospodarowania pieniędzmi jest właściwa komunikacja. Blokada komunikacji w języku ekonomistów nazywana jest informacją asymetryczną, czyli taką, w której jedna strona jest lepiej poinformowana niż druga, co i w transakcji handlowej, i w związku małżeńskim może być zalążkiem wielu problemów. Nie toczcie zatem bitew, ale starajcie się stworzyć jedną drużynę, która planuje i omawia strategie. Nie musicie się zgadzać! Ale trzymajcie się przedmiotu rozmowy pt. „Pieniądze” i nazywajcie rzeczy po imieniu. Małżeństwo jest najbardziej wymagającą relacją międzyosobową, jaką nawiązujemy w życiu. Przewyższa inne długością trwania i stopniem intymności. Nie jest stanem, który trwa sam w sobie. Trzeba do niego umiejętnie podchodzić, subtelnie prowadzić i mądrze rozwijać. Ważne jest uświadomienie sobie, że małżeństwo to nie prosty kontrakt, który – jeśli nie przynosi oczekiwanych korzyści – możemy zareklamować. Aneta Lutomska – psycholog, coach. Wykładowca i trener w Wyższej Szkole Nauk Społecznych i Centrum Doskonalenia Kadr i Nauczycieli w Lublinie. Współpracuje z Ośrodkiem Terapeutyczno-Szkoleniowym w Lublinie. Zajmuje się poradnictwem psychologicznym, psychoterapią, prowadzi coaching indywidualny, grupowy, treningi ART® oraz szkolenia z zakresu psychologii, coachingu i rozwoju osobistego. Prywatnie: żona i mama. Warto przeczytać: Beck Miłość nie wystarczy. Jak rozwiązywać nieporozumienia i konflikty małżeńskie. Media Rodzina, Poznań 2002. Artykuł został opublikowany w Piśmie “Zbliżenia”, nr 11 “Zarabianie/Wydawanie”.
Witam! Od kilku lat nie mogę dogadać się z mężem. Jesteśmy 10 lat po ślubie i nic nas nie cieszy. Mąż nie może znaleść sobie stałej pracy zaczoł pić. Od kilku lat nas okrada, czyści nasze konto pożyczycza pieniądz gdzie da i od kogo się da. Wszystko przepija. Dochodzi do awantur wrzasków i rękoczynów. Ja stawiam na swoim on także. Nie ma w naszym małżeństwie miłości i wzajemnego zrozumienia. Zdarza się że mąż nie wraca do domu na noc. Woli kolegów od rodziny. Jak wytłumaczyć mu że nie tędy droga KOBIETA, 31 LAT ponad rok temu Jak radzić sobie z kryzysem? Dzień dobry, Proszę zgłosić się do Poradni Leczenia Uzależnień (na NFZ) - tam będzie mogła Pani skorzystać z pomocy biorąc udział w terapii dla osób współuzależnionych bądź ze wsparcia, jak postępować z osobami uzależnionymi. 0 Z tego, co zrozumiałam, Pani małżeństwo nie daje Pani satysfakcji od dłuższego czasu, jest wręcz powodem dodatkowych problemów. Pierwszym krokiem w sytuacji występowania jakiejkolwiek przemocy jest wezwanie policji. Patrol podczas interwencji powinien założyć tzw. Niebieską Kartę, która służy dokumentacji przemocy w danej rodzinie i ewentualnie może być dowodem w sądzie. Istnieje także możliwość złożenia do sądu wniosku o skierowanie męża, jako osoby uzależnionej na badanie (na podstawie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi). Po rozpatrzeniu wniosku sąd mógłby skierować męża na leczenie. W razie występowania dalszych problemów w Warszawie są dostępne darmowe konsultacje psychologiczne i prawne w Centrum Praw Kobiet. Jest to fundacja, która specjalizuje się w pomocy takim osobom jak Pani. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Urbanowicz 0 Pozostaje złożyć wniosek o rozwód. 0 Dzień dobry! Problemy, które Pani opisuje są złożone, głębokie i trwają dłuższy czas, przez co udzielenie porady przekracza możliwości forum internetowego. Proszę samej lub razem z mężem wybrać się np. do Poradni Zdrowia Psychicznego, Ośrodka Pomocy Rodzinie, Centrum Interwencji Kryzysowej, Fundacji Niebieska Linia itp. Pozdrawiam! 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Czy warto trwać w małżeństwie, w którym mąż nadużywa alkoholu? – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Alkoholizm i brak pracy u męża – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Jak sobie poradzić z mężem alkoholikiem, który wszczyna awantury? – odpowiada Mgr Kamila Drozd Jak pomóc sobie z agresją w małżeństwie? – odpowiada Mgr Bożena Waluś Alkoholizm u męża – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Do kogo można zwrócić się o pomoc dla osoby prześladowanej psychicznie? – odpowiada Mgr Ewelina Kazieczko Przemoc w rodzinie siostry – odpowiada Mgr Sylwia Wiśniewska Bójki w małżeństwie i wyzwiska – odpowiada Mgr Kamila Drozd Lęk przed małżeństwem z alkoholikiem – odpowiada Marta Osińska-Białczyk Wyzywanie się w małżeństwie – odpowiada Mgr Renata Respondek artykuły
Cieszę się, że znalazłam tak aktywne forum Muszę się wygadać, dlatego od razu przejdę do sedna: nasz wspólny staż małżeński jest krótki; oboje zaliczyliśmy rozpad pierwszych małżeństw. Wydawać by się mogło, że dwoje dojrzałych i kochających się ludzi potrafi zbudować poprawny związek, czerpiąc nauki z poprzednich przykrych doświadczeń. Nic bardziej złudnego. Tuż przed ślubem mąż kupił dom, w którym mieliśmy zamieszkać. Mąż jest w grupie tych znacznie lepiej zarabiających, więc z wykończeniem domu nie powinno być większych problemów, tym bardziej że i ja okresowo nieźle zarabiam. Problemy wkrótce jednak zaczęły się piętrzyć: mąż wiecznie miał do mnie pretensje praktycznie o wszystko: że się rządzę w JEGO domu, kierując pracami wykończeniowymi, że wydaję ciężko zapracowane przez niego pieniądze, że praktycznie nic nie jest potrzebne w domu w stanie deweloperskim, że nie mam prawa się z nikim umawiać ws. prac, itede. Wielokrotnie ośmieszał mnie przed ludźmi, nawet i sprzedawcą w sklepie, kiedy wyjątkowo udało się nam pójść na zakupy razem. Awanturom nie było końca, ale udało się nam wreszcie wprowadzić do wspólnego gniazd(k) przyznać, że choć nigdy wcześniej nie zajmowałam się tak szerokim frontem prac wykończeniowych, to efekt jest dzisiaj więcej niż zadowalający W tym czasie pracowałam dodatkowo jako wolny strzelec w swojej branży, starając się wszystko pogodzić, ale wg mojego męża nie robiłam nic, tylko marnowałam jego pieniądze. Nie wydaję pieniędzy na ciuszki czy drogie kosmetyki dla siebie. Od czasu kiedy poznaliśmy się praktycznie nic sobie nie kupuję, bo pracując z domu, nie mam w tym względzie większych wymagań ? przez lata nagromadziło mi się sporo niezłych ubrań. Staram się jednak odświeżyć garderobę męża, żeby wyglądał stosownie do wykonywanego przez siebie zawodu. Niestety i tu są problemy ? mąż jest minimalistą i woli chodzić w wyświechtanych ubraniach niż przeznaczyć na nie choćby najskromniejszą kwotę. Wyrzucam ?po kryjomu? dziurawe rzeczy, żeby nie robił o to awantur, i zastępuję je nowymi, dzięki czemu nie zauważa liczebnych zmian Najważniejszy jest dla mnie obecnie dom i jego potrzeby. Ale i to jest źródłem kłótni. Co jakiś czas słyszę od męża: ?Nie zasługujesz na ten dom. To ja ciężko pracuję, a ty wydajesz ciężko zapracowane przeze mnie pieniądze. Jedź do rodzinki i zabieraj swoje rzeczy.? Więc wyjeżdżam do najbliższych. A wówczas mój mąż zaczyna swój stały repertuar ? najpierw obraża mnie, potem szantażuje, a następnie kaja się, przeprasza i błaga o powrót. Okresowo nawet usiłuje przekupić obietnicą wyjazdu na urlop, który normalnie uważa za stratę czasu i jest bardzo apodyktycznym człowiekiem, labilnym emocjonalnie i nie panującym nad sferą słowną w stosunku do najbliższych mu kobiet. Najbezpieczniej czuje się w ciągu tygodnia, kiedy jego czas jest zewnętrznie zorganizowany przez pracę i panujące w jego świecie autorytety. Tam realizuje się, jest dla innych miły i uprzejmy; moim zdaniem czasem nawet przepraszający, że żyje. W domu nie robi nic poza bałaganem ? jego obecność ogranicza się do siedzenia przed komputerem ? zawsze ma coś na jakiś inny nośnik do przegrania, nagrania, to znowu poznanie nowego systemu itede, choć nie jest informatykiem. Tuż po przyjściu do domu posiłek ?MA BYĆ? na stole ?NATYCHMIAST!? Wszystko zresztą, czego chce ma być ?NATYCHMIAST!? On sam natomiast nie poczuwa się do zrobienia niczego w domu natychmiast ? porządek w papierach może poczekać rok, dwa, a może i dłużej. A mnie szlag trafia, że nie mogę przejść przez podłogę zawaloną obcesowy jest w rozmowie przez telefon: ?Dlaczego tego nie zrobiłaś?!!! Natychmiast masz mi to przesłać!!!!! Co robiłaś cały dzień?!!!!! Dlaczego nie odbierasz telefonu?!!!!!!! Kto ci pozwolił się umówić z elektrykiem?!!!!!!...? Krzyczy, a mnie zatyka, bo to przecież światły człowiek, szanowany, inteligentny, błyskotliwy, z szaloną wiedzą ? prawdziwy autorytet... i kiedy wychodził z domu, był miły...Jeszcze gorzej rozmawia z matką ? cichą, grzeczną i pokorną istotą. ?Po co dzwonisz?!!!!!!! Potrafisz tylko zawracać głowę i truć!!!!! Siedź w domu!!!!!! Nikomu niepotrzebne są twoje wyjazdy!!!!!!? Taki to jego elitarny sposób zwracania się do własnej matki, która dzielnie i spokojnie wysłuchuje tych złości i prosi Boga o spokój duszy mną jest niestety gorzej ? jam ta niepokorna i nie dająca się ujarzmić istota. Pozycja i autorytet mojego męża nie były w stanie powalić mnie na kolana, bo w trakcie mojego super aktywnego życia zawodowego otarłam się o wiele wybitnych autorytetów, przed którymi rzadko kiedy padałam na kolana dla zasady ? bez uzasadnienia. I choć moja skromna magiesterka jest niczym w porównaniu z wykształceniem mojego męża, to udało mi się wiele w życiu osiągnąć i być dość rozpoznawalną osóbką w swoim środowisku. Dzieci z pierwszego małżeństwa odchowałam, okres całkowitego poświecenia się karierce zawodowej mam za sobą. Osiągnęłam wszystko, co zamierzyłam, a teraz, w tym drugim małżeństwie postanowiłam postawić na dom, na co wcześniej nie mogłam sobie pozwolić i czego po cichu dzisiaj żałuję. Paradoksalnie mój pierwszy mąż wyrzucał mi, że zbyt dużo zawodowo pracuję, a obecny, że zbyt mało. Ten drugi ? obecny - wyrzucał mi jednak podjęcie się projektu obciążającego mnie na okrągło przez dwa miesiące. I tak źle, i tak scenek z życia wziętych:Jedziemy zatankować auto. Idę na stację benzynową, aby zapłacić. Mąż czeka w samochodzie. Chce zapłacić kartą. Portal nieczynny. Nie mam gotówki. Kobieta prosi, abym podeszła do drugiego portalu. Ten też zepsuty. Podchodzę do pierwszego. Transakcja pomyślnie wykonana. Wracam do auta. Awantura: ?Ile tam byłaś?!!!!!!!! Tyle osób wyszło, a ciebie nadal nie ma!!!!!!! Coś tam robiła?!!!!!!!!...? Nie mam prawa odpowiedzieć na niekończące się pytania, bo mąż krzyczy i zasypuje mnie kolejnymi. W końcu wybucham i przekraczamy bramy piekieł. Innym razem podjeżdżamy pod bank. Prowadzę ja. Parkuję w miejscu przewidzianym dla klientów banku. Mąż krzyczy: ?Zaparkuj tam!!!!? Odpowiadam: ?Ale tamto miejsce jest przeznaczone dla klientów innej firmy.? Mąż na to: ?Jak ci mówię, że MASZ TAM zaparkować, to MASZ to ZROBIĆ!!!!!? Nie przeparkowałam samochodu ? takam uparta bestia Niezła jazda była potem Idę do firmy w ramach umowy. Zaczynam pracę na miejscu. Nagle dzwoni mój mąż: ?Wracaj NATYCHMIAST do domu!!!!!!! Potrzebuję cię tutaj!!!!!!! Na k... ta twoja praca!!!!!! Tu MASZ być!!!!!!? I niekończące się telefony co parę minut. Wstyd mi przed ludźmi, bo słyszą, że coś jest nie tak. Wieczorem na spotkanie z koleżankami. Już po godzinie mąż dzwoni, choć wyjaśniłam, że spotkanie potrwa ok. 2-3 godzin. Przyjeżdża bez uzgodnienia i czeka. Potem krzyczy: ?Na ch... ci jakieś spotkania!!!! W końcu i tak wszyscy się na ciebie wypną!!!!!? (Zawsze byłam osobą towarzyską ? lubię ludzi w przeciwieństwie do mojego męża, który nie może znieść, że mam grono znajomych.)Jestem w szpitalu po operacji. Mąż przychodzi w odwiedziny. Co minutę spogląda na zegarek. Mówię, że jeśli ma coś pilnego, to może pójść. Obraża się. Wychodzę ze szpitala. Mąż ma mi wieczorem zmienić opatrunek. Dostaję gorączki: Po dzwonię i proszę, aby przyjechał, bo źle się czuję. Nadal pracuje, choć nigdy wcześniej tak długo nie pracował. W szale wyzywam go. Nie przyjeżdża w ogóle. A na następny dzień, w przeddzień moich urodzin, idzie do banku i kasuje mnie ze swojego banku. Po dwóch miesiącach przywraca mnie do łask. Przedwczoraj. Elektronik montuje sprzęt w domu. Ma też dla męża wykonać kilka prac, dlatego jest osobą po części akceptowaną Okazuje się, że gniazdko jest złe. Dzwonię do ?fachowca?, który montował gniazdko. Ten twierdzi, że wszystko jest w porządku. Przekazuję telefon elektronikowi, żeby sobie wyjaśnili fachowe kwestie. W tym czasie dzwoni mój mąż. Zajęty telefon wyprowadza go z równowagi. Kiedy oddzwaniam, krzyczy: ?Dlaczego nie odbierasz telefonu?!!!!!!! ? Wyjaśniam. ?Po co dzwonisz do jakichś b...?!!!!!! Zrobiłaś mi korektę?!!!!!!!!? (Wcześniej uzgodniliśmy, że korekta ma być na popołudnie/wieczór, a jest dopiero trochę po 14-tej.) ?Natychmiast mi ją prześlij!!!!!!! I nie zajmuj się głupotami, tylko weź się do pracy!!!!!!!! A co ten elektronik tam w ogóle tyle pracuje?!!!!!!!!!?) Telefon był na ?głośnym?. Kolejne upokorzenie ? kolejny człowiek słyszał, jak mój światły i szanowany mąż mnie traktuje. I jemu i mnie było nie w smak. Wieczorem piekło (proszę, aby zdjął buty, bo wymyłam wszystkie podłogi ? ostentacyjnie chodzi w butach po całym domu), obustronna pyskówka, piekło i wyrzucanie mnie z domu. Byliśmy u psychiatry raz na moją prośbę po bożonarodzeniowych jazdach. Całą winę postanowiłam wziąć na siebie, prosząc o środki uspokajające dla mnie, gdyż mój mąż ciężko pracuje, więc to ja powinnam być w stanie zapanować nad sobą, kiedy on czuje się przeciążony pracą. Mąż nie odniósł się do żadnych swoich psychpatycznych zachowań, jak przystało na tak szacownego i rozpoznawalnego pacjenta Zażywałam tabletki miesiąc, ale i w trakcie ich zażywania mój mąż potrafił wyprowadzić mnie z równowagi. Która z normalnych kobiet pozwoliłaby, aby jej mąż ni stąd ni zowąd nagle powiedział do niej w Wielkanoc: ?Daj, psycholu, papierosa! Debilu, daj papierosa!?? I chociaż wcześniej nie odzywałam się ani słowem, to po usłyszeniu tych wyzwisk poleciałam równo, co doprowadziło do niezłego piekła. Tak więc jestem sobie teraz u rodzinki i zastanawiam się, co zrobić. Bo z jednej strony mój mąż jest pracowity, obowiązkowy i punktualny. Nigdzie nie chodzi. Nie pali. Z drugiej strony to dość regularnie słowny tyran, który nie szanuje mojej pracy w domu i freelancerskiej. Mam dość awantur i poniżania. Mam dość wypominania mi, że mieszkam w JEGO domu. Mam dość wyrzucania mnie z domu, który urządziłam, starając się sprawiedliwie dysponować dochodami męża i swoimi. Mam dość wypominania mi, że jestem na utrzymaniu męża, choć najpierw wydaję na nasze potrzeby z własnych dochodów, a kiedy zaczynają się kurczyć, sięgam po środki z dochodów męża. Mam dość nieprzewidywalnych awantur w weekendy, kiedy mój mąż nie wie, co ze sobą zrobić i albo śpi cały dzień, albo siedzi na komputerze, albo robi awantury. (Święta to niestety najgorszy czas ((((( Najwięcej awantur. Obiecałam sobie, że nigdy nie spędzę z nim kolejnych świąt.) Mam dość poniżania mnie przed innymi ludźmi. Przecież z tyloma ludźmi współpracowałam i nadal współpracuję, otrzymując ich szacunek i sympatię. Wiem też, że skoro tuż po mojej operacji był w stanie cofnąć upoważnienie mnie do swojego konta, to zrobi to w każdym momencie, pozostawiając mnie bez środków w razie potrzeby i dachu nad jedynym człowiekiem, który mnie nie szanuje jest mój obecny mąż? (((((((( Czy można szanować człowieka, spodziewając się w każdej chwili, że wyrzuci cię ze SWOJEGO domu? Na szczęście mam gdzie pójść. PSW fazie kajająco sie-przepraszjacej mój mąż potrafi być super facetem ? zabawnym, dbającym, troskliwym, uczynnym. Potem przez jakis czas jest pasywny - aż do kolejnego piekła. Pytanie tylko: kiedy. Jutro? Za tydzień? Dwa? Najdłużej udało się nam wytrwać w pokoju trzy są na tym świecie jeszcze jacyś normalni faceci? A może jeśli człowiek dwukrotnie trafił na ?świrów?, to może sam jest Świrem?
Mówi się, że szczęścia nie można kupić, jednak nowe badania pokazują, że zasobność portfela i zadowolenie z życia są ze sobą ściśle powiązane. Nowe badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Stanowym w San Diego wykazało, że korelacja między szczęściem a najważniejszymi wskaźnikami statusu społeczno-ekonomicznego – w tym dochodem i wykształceniem – stale rośnie. Korzystając z danych z General Social Survey, jednego z najdłużej prowadzonych badań dorosłych w Stanach Zjednoczonych, psycholog SDSU Jean Twenge i jej współautor z Lynn University, A. Bell Cooper, przeanalizowali dane dotyczące 44 198 dorosłych Amerykanów w latach 1972–2016. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie „Emotion” Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pieniądze dają szczęście Odkrycia pokazują, że przeciętnie im więcej ktoś zarabia, tym jest szczęśliwszy. Różni się to od wcześniejszych badań, które wykazały, że szczęście ustabilizowało się po osiągnięciu rocznego dochodu w wysokości około 75 000 dolarów. „Byłam zaskoczona, że dochód był tak silnie powiązany ze szczęściem, a szczęście nie ustabilizowało się przy wyższych poziomach dochodów” – powiedziała Twenge. „Im więcej pieniędzy, tym więcej szczęścia, nawet po zaspokojeniu podstawowych potrzeb”. Badania Twenge wykazały również, że szczęście jest teraz silniej związane z dochodami niż w latach 70. i 80. XX wieku. Twenge wnioskuje, że pieniądze rzeczywiście mogą teraz kupić więcej szczęścia niż w przeszłości. W rezultacie rośnie podział szczęścia, chociaż specyficzny wzorzec różni się w zależności od rasy. Szczęście białych Amerykanów bez wyższego wykształcenia spada po 2000 r., Ale szczęście białych Amerykanów z wyższym wykształceniem pozostaje niezmienne. Szczęście czarnych Amerykanów bez wyższego wykształcenia utrzymuje się na stałym poziomie, podczas gdy szczęście Czarnych Amerykanów z wyższym wykształceniem wzrosło. Tak więc, powiedział Twenge, „różnica w szczęściu” wzrosła dla obu ras. Nierówności dochodów i małżeństwo „Nie jesteśmy do końca pewni, dlaczego istnieje rosnąca przepaść w szczęściu, ale może to wynikać z rosnących nierówności dochodów. Bogacistają się bogatsi, a biedni biedniejsi” – powiedziała Twenge, która jest autorem książki o trendach pokoleniowych. Twenge powiedziała, że badania uzupełniają inne analizy, w których stwierdzono rosnącą rozpacz wśród białych Amerykanów z klasy robotniczej w Stanach Zjednoczonych. Odkrycia pasują również do narracji o rosnącym podziale klasowym, który pojawił się po wyborach w 2016 r. Inne możliwe wyjaśnienie, może mieć związek z małżeństwem. Podczas gdy wskaźniki małżeństw były kiedyś podobne wśród Amerykanów o niższych i wyższych dochodach, obecnie Amerykanie o niższych dochodach są mniej skłonni do zawierania małżeństw, a osoby zamężne są podobno średnio szczęśliwsze. Czytaj też:Gdzie mieszkają polscy miliarderzy? Prezentujemy unikatową mapę polskiego bogactwa Źródło:
Badania pokazują, że najczęstszą przyczyną konfliktów między małżonkami jest brak porozumienia w sprawach finansowych. Zaraz po problemach związanych z brakiem dialogu i planowania czasu w małżeństwie. Chcesz dobrze gospodarować domowym budżetem? Oto kilka podpowiedzi. Każda rodzina ma swoje sposoby na wychodzenie z trudnych sytuacji. Czasem jednak warto skorzystać z doświadczenia innych. Betty i John Drescherowie, małżeństwo z wieloletnim stażem, podpowiadają, jak mądrze zarządzać finansami domowymi. Wychodzą przy tym z podstawowego założenia, że dobre małżeństwo nie zależy od spraw materialnych. Większy i ładniejszy dom, nowy samochód czy modne ubranie nie zapewnią pomyślności małżeństwu. A co może pomóc? 1. Dysponowanie budżetem w sposób racjonalny Jako małżonkowie spróbujcie odpowiedzieć sobie na pytania: Jaki styl życia pragniemy realizować?Na co będziemy przeznaczać pieniądze?Ile należałoby zaoszczędzić?Czy powinniśmy wziąć pożyczkę?Jakie długi jesteśmy w stanie spłacić?Ile możemy rozdać? 2. Unikanie kupowania na raty – pomoże wystrzegać się niepotrzebnych zakupów. 3. Prowadzenie zapisu wydatków – pozwoli wydawać mniej i bardziej rozważnie. 4. Życie na miarę swoich dochodów Życie ponad stan powoduje więcej napięć. Drescherowie potwierdzają, że kłopoty w małżeństwie zaczynają się wówczas, gdy małżonkowie wydają więcej, niż wynoszą ich dochody. 5. Zaangażowanie dzieci w gospodarowanie budżetem domowym – według własnej wyobraźni rodziców. 6. Uzgadnianie planu wydatków w rodzinie i przestrzeganie go – uczciwe i otwarte rozmawianie o własnych potrzebach i związanych z nimi wydatkach jest lepsze niż kupowanie rzeczy „po kryjomu” i bez uzgadniania ich ze współmałżonkiem. 7. Kontrolowanie wydatków i oszczędności Należy regularnie sprawdzać dochody i wydatki, ale też oszczędności. Dzięki temu wiemy, na co nas stać. Według zaleceń doradców w sprawach finansowych na kupno domu nie powinniśmy przeznaczać więcej niż wynosi nasz dochód z okresu 2,5 lat. Dobrze mieć też zapas gotówki na nieprzewidziane zdarzenia – co najmniej dochód z połowy roku. 8. Oszczędzanie i dzielenie się Oprócz racjonalnego wydawania pieniędzy Drescherowie zachęcają też do oszczędzania. Nie chodzi jednak tylko o to, by wszystkie zarobione pieniądze wydawać na siebie, lecz by przeznaczać je także na działalność charytatywną. Jeśli zainspirowały Cię te rady, zajrzyj do książki „Gdybyśmy zaczynali od nowa. Jak zadbać o relacje w małżeństwie i rodzinie” Johna i Betty Drescherów. Celina Woryna – autorka tomiku wierszy, współpracowała z „Dziennikiem Polskim” i radiem (obecnie Interesuje się historią, psychologią i dobrym kinem. Uwielbia powieści detektywistyczne i język włoski. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
pieniądze w małżeństwie psychologia