7.8K views, 133 likes, 54 loves, 128 comments, 8 shares, Facebook Watch Videos from Katarzyna Bosacka: Katarzyna Bosacka was live.
Katarzyna Bosacka dodała post i zdjęcia z okazji rocznicy ślubu. 26 lat temu stanęła przed ołtarzem razem z Marcinem Bosackim. Ich historia miłosna może niektórych zaskoczyć.
W mediach gruchnęła wieść, że Katarzyna Bosacka po 26 latach rozstała się ze swoim mężem Marcinem Bosackim. Powodem rozpadu ich związku miała być zdrada. Gwiazda TVN Style w końcu zabrała głos w sprawie. Katarzynę Bosacką publika kojarzy przede wszystkim z hitem TVN Style „Wiem, co jem i wiem, co kupuję”, choć warto
Podejrzewano, że ma romans! Katarzyna Bosacka wspomina sprawę z przed ośmiu lat. 30/05/2021 M. A. Katarzyna Bosacka znana jako telewizyjna eksperta od zdrowego żywienia i spraw konsumenckich jest żoną dyplomaty i polityka. A to zobowiązuje! Tymczasem ponad osiem lat temu Katarzyna Bosacka była podejrzewana o romans.
DJŁ. Katarzyna Bosacka i senator Marcin Bosacki rozstali się po ponad dwóch dekadach wspólnego życia. W kwietniu para obchodziła 26. rocznicę małżeństwa, ale miesiąc temu Bosacki miał
Krzysztof Bielecki (dziennikarz) Stanisław Bielecki (dziennikarz) Tomasz Bienias. Małgorzata Bieniasz. Krzysztof Bień (dziennikarz) Sława Bieńczycka. Adam Bieńkowski (urzędnik) Witold Bieńkowski. Władysław Bieńkowski.
. Katarzyna Bosacka gościła ostatnio w programie Izabeli Janachowskiej, w którym wróciła pamięcią do swojego ślubu. Dziennikarka za kilka dni będzie świętowała 25-lecie ślubu. Jak się okazało, prowadząca "Wiem, co jem" bardzo szybko musiała podjąć decyzję. Katarzyna Bosacka jest znaną polską dziennikarką, a także prezenterką. Widzowie uwielbiają jej programy "Wiem, co jem" i "Wiem, co kupuję", w których 50-latka mówi o dobrych nawykach żywieniowych. Już od 25 lat jest żoną dziennikarza i dyplomaty, Marcina Bosackiego, z którym ma czworo dzieci — Jana, Marię, Zofię i Franciszka. Katarzyna Bosacka powiedziała o ślubieTeraz Katarzyna Bosacka postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i opowiedziała o swoim ślubie. W rozmowie z Izabelą Janachowską wyznała, że kiedy poznała swojego obecnego męża, od czterech lat była w szczęśliwym związku z innym chłopakiem. Katarzyna Bosacka wyszła za mąż za Marcina Bosackiego 26 kwietnia 1997 r. Najpierw para wzięła ślub cywilny, a dwa dni później kościelny. Jak się okazało, dziennikarka nieomal nie wyszła za innego mężczyznę. Kiedy Marcin Bosacki dowiedział się, że dziennikarka ma kogoś, nie zniechęcił się i nadal zabiegał o jej względy. "Ten inny jest absolutnie zdecydowany. Mówi, że jesteś kobietą jego życia, że jest w stanie się z tobą ożenić tu i teraz, jakiś harlequin. (...) Kobieta, która jest uczciwa, idzie do swojego narzeczonego i mówi: słuchaj, łazi taki za mną jeden. Narzeczony za bardzo się nie przejął. Pomyślał, że przez te cztery lata ten związek jest na tyle poważny, że nie zdecyduję się na inne rozwiązanie. A ten drugi był zdeterminowany, bardzo poważny, konkretny, punktualny, taka dobra partia" - powiedziała. Zobacz wideo:Aneta i Robert z "ŚOPW" odkładają przeprowadzkę na wieś. Powód? PrzyziemnyDziennikarka wyszła za mąż po pół roku znajomościDziennikarka zerwała zaręczyny i już po trzech dniach związała się z Marcinem Bosackim. Po pół roku od spotkania zakochani postanowili wziąć ślub, a Katarzyna Bosacka była już w czwartym miesiącu ciąży, przez co na dwa dni przed ceremonią, nie mogła zmieścić się w suknię ślubną. Na szczęście z opresji wybawiła ją krawcowa. "Po tych doświadczeniach z przerobieniem byłam pewna, że to ta suknia, bo pasuje. Weszła i wiedziałam, że mam, w czym iść do ślubu. Nie bawiłam się w żadne welony, miałam włosy spięte w koczek" - mówiła w rozmowie z Izabelą Janachowską. Mąż Katarzyny Bosackiej jest dziennikarzem, dyplomatą i byłym ambasadorem Polski w Kanadzie. W 2010 r. pełnił funkcję rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a w 2019 r. z ramienia Koalicji Obywatelskiej został wybrany do Senatu X kadencji. Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie CzajkowskaŹródło zdjęcia głównego: NADRAS SZILAGYI/MWMEDIA
Spis treści Życiorys i biografia Katarzyny Bosackiej Wykształcenie Kariera Publikacje Życie prywatne Życiorys i biografia Katarzyny Bosackiej Katarzyna Bosacka jest polską dziennikarką i prezenterką telewizyjną. Urodziła się 19 lipca 1972 roku w Warszawie. Wykształcenie Ukończyła filologię polską. Kariera Swoją przygodę z mediami rozpoczynała od pracy dla prasy. W przeszłości związana była z redakcją „Wyborczej”, a w latach 1998–2011 pisała dla „Wysokich Obcasów”. Przez trzy lata pracowała w Waszyngtonie jako korespondentka dla tego czasopisma. W 2006 roku zaczęła pracę w telewizji. Do roku 2008 wspólnie z Klaudią Carlos prowadziła program Salon piękności w TVN Style. W 2010 roku została prowadzącą programu Wiem, co jem i wiem, co kupuję, a od roku 2013 prowadziła program O matko!. Jej przygoda z TVN-em zakończyła się w 2019 roku. Kierownictwo stacji postanowiło rozwiązać kontrakt z Bosacką po tym, jak prezenterka zaczęła współpracować z markami OnlyBio oraz OnlyEco. Od tego samego roku dziennikarka prowadzi kanał w serwsie YouTube pod nazwą EcoBosacka. W 2020 roku dołączyła do obsady TTV, gdzie aktualnie prowadzi swój program DeFacto Bosacka. Przez lata swojej pracy Bosacka zyskiwała status specjalistki w kwestii zdrowego żywienia i dobrej jakości produktów. Programy, które prowadziła dotyczyły zazwyczaj tematyki urodowej, zdrowotnej i żywieniowej. Jest częstym gościem programów śniadaniowych, gdzie opowiada o swojej misji, jaką jest poszerzanie świadomości konsumenckiej wśród polskiego społeczeństwa. W 2012 roku otrzymała główną nagrodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w konkursie – Libertas et Auxilium. Rok później otrzymała wyróżnienie Laur Ekoprzyjaźni 2013 za wybitne zasługi na rzecz edukacji ekologicznej i prozdrowotnej w Polsce. Publikacje Prezenterka jest autorką wielu publikacji poradnikowych dotyczących kwestii żywieniowych, rodzinnych i life stylowych. Na rynku ukazały się takie publikacje jej autorstwa, jak: Cena urody, Jestem mamą, Salon piękności, Kalendarz kobiety, Czy wiesz, co jesz. Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę robiąc codzienne zakupy, Wiem, co kupuję. Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę, robiąc codzienne zakupy i Wiem, co jem. Przepisy z programu. Życie prywatne Mężem dziennikarki jest Marcin Bosacki, który jest dziennikarzem, byłym ambasadorem RP w Kanadzie. Para ma wspólnie czwórkę dzieci. Małżeństwo bardzo dbają o swoją prywatność i rzadko zdarza się, że dzielą się nią z opinią publiczną. Bosacka prowadzi swoje konto na Instagramie, gdzie zamieszcza zdjęcia i posty związane z życiem zawodowym i projektami, nad którymi aktualnie pracuje. Podobne biografie i życiorysy Źródła Zdjęcie pochodzi z portalu: wykorzystane na podstawie licencji CC BY-SA autor zdjęcia: #WybieramEuropę
Ona od lat uczy Polaków, jak zdrowo jeść i czytać etykiety. On jest dziennikarzem i senatorem. Kiedy się poznali, Katarzyna Bosacka była zaręczona z innym mężczyzną. Wystarczyło pół roku, aby przysięgła miłość Marcinowi Bosackiemu. „Często przyjaciółki pytają mnie, czy nie żałuję. Nie żałuję. Dzisiaj zrobiłabym dokładnie to samo co wtedy. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia czy przed ślubem jest się razem 14 lat, czy zna się zaledwie pół roku”, przyznała gwiazda w wywiadzie dla VIVY!. Udało im się stworzyć ciepły i kochający dom dla czwórki cudownych dzieci. Dziś małżeństwo Bosackich świętuje 25. rocznicę ślubu. Z tej okazji przypominamy ich niezwykłą historię miłości. O tym, jak się poznali, jak udało im pogodzić karierę z życiem prywatnym i dlaczego wciąż spierają się, które pyzy – poznańskie czy warszawskie – są lepsze, opowiedzieli w 2020 roku w rozmowie z dziennikarką Katarzyną Piątkowską. Katarzyna Grochola szczerze o małżeństwie: „Ludzie sprawdzają się, żyjąc ze sobą” Historia miłości Katarzyny i Marcina Bosackich Katarzyna Piątkowska: Pani jest warszawianką, Pan poznaniakiem. Zapytam więc od razu, które pyzy są lepsze? Katarzyna: Powiedz, kochanie – twoje pyzy czy moje pyzy? Marcin: Pyzy są tylko jedne! Pyzy są drożdżowe! Pyzy są poznańskie i nie ma innych pyz! Podobnie jak w Polsce nie ma innego klubu niż Lech Poznań. Wszystkie inne nie są ważne. Katarzyna: Tak, i jest tylko jedno miasto w Polsce. Poznań! (śmiech). Marcin: Nie, przecież wiesz, że uwielbiam Trójmiasto czy Wrocław. W tym względzie nie jestem aż taki ortodoksyjny. Pamiętam, że gdy pierwszy raz zamieszkałem w Warszawie, to był 1992 albo 93 rok, wszedłem do restauracji przy placu Trzech Krzyży i zamówiłem zrazy z pyzami. Dostałem jakieś takie dziwaczne małe, szare kluski. Nie zjadłem. W ogóle wtedy kilka razy przeżyłem szok kulturowy. Na przykład, że tramwaje i autobusy jeżdżą jak za komuny, czyli co 20 minut, a czasem nie jeżdżą wcale, a potem za 40 minut jadą dwa. Albo że szparagi można kupić tylko na ekskluzywnym bazarze na ulicy Polnej. W Poznaniu od kwietnia do czerwca je się szparagi. Z biegiem lat oczywiście to się w Warszawie zmieniło, ale wtedy wpędzało mnie w niemałe zdumienie. Katarzyna: Najlepsze pyzy są warszawskie, a już z tymi z Różyca, czyli słynnego bazaru Różyckiego, żadne nie mogą się równać. To jest pyszna rzecz! Ale szanuję też te poznańskie. Czytaj także: Katarzyna Bosacka: „Przez żołądek do serca dyplomatów” Fot. Łukasz Kuś I tak już o te pyzy spieracie się Państwo prawie ćwierć wieku? Marcin: Dwadzieścia cztery lata temu zobaczyłem w redakcji „Gazety Wyborczej” Kasię. Katarzyna: Byłam wtedy studentką polonistyki i dorabiałam jako sekretarka w dziale zagranicznym. Pewnego dnia koleżanka powiedziała mi, że przyjdzie taki bardzo konkretny, wymagający i szorstki redaktor. Marcin: To był mój drugi pobyt w Warszawie, bo w tych latach 1992–1993 byłem już redaktorem w działach zagranicznym i politycznym. W warszawskiej „Gazecie” znali mnie z tego pierwszego okresu. Katarzyna: Kazano mi do niego zadzwonić i ustalić, kiedy przyjeżdża. Zadzwoniłam. Przyjechał. I się zaczęło. Tak od razu? Marcin: Od razu. Zobaczyłem śliczną, miłą, inteligentną dziewczynę. Zacząłem próbować chodzić z nią na obiady do zakładowej stołówki. Katarzyna: Łaził za mną po prostu. Marcin: Potem kawa na mieście. Katarzyna: Tylko że byłam wtedy zaręczona. Randkowanie nie wchodziło w grę. Marcin: Jak to nie wchodziło?! Ostatecznie jednak weszło. Byłem dość uparty. Ale nie w chamski sposób. Dałem do zrozumienia, że jestem i czekam. Po jakimś miesiącu wszystko się zmieniło. Katarzyna: Mówiłam mojemu ówczesnemu narzeczonemu, że jest taki Bosacki, który za mną łazi. Narzeczony raczej to zignorował. A ja na przykład przychodziłam do pracy i miałam bukiet tulipanów na stole. Szorstki, a jednak romantyczny. Marcin: Romantyczny, ale nie dla wszystkich. Ale potem poszło szybko. Pół roku później braliśmy ślub. Katarzyna: Często przyjaciółki pytają mnie, czy nie żałuję. Nie żałuję. Dzisiaj zrobiłabym dokładnie to samo co wtedy. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia czy przed ślubem jest się razem 14 lat, czy zna się zaledwie pół roku. Nie wiem, czy to nazwać przeznaczeniem, czy opatrznością? Fakt jest taki, że jesteśmy razem już 24 lata. Marcin: Co roku wyjątkowo świętujemy rocznicę naszego ślubu, choć w tym nie mogliśmy zrobić tego co zawsze ze względu na pandemię. A co robicie zawsze? Jeśli to nie tajemnica. Marcin: Idziemy na kolację do restauracji w Poznaniu lub Warszawie. Katarzyna: Tego dnia wybieramy jakąś gwiazdkową. Marcin: Albo wyjeżdżamy na weekend. Bez dzieci. Od 23 lat praktycznie cały czas jesteśmy z dziećmi. Może to nie jest nasza jedyna randka w roku, ale zdecydowanie najważniejsza. Jesteśmy oboje bardzo zajętymi ludźmi, mamy dość ograniczone wsparcie rodzinne, bo mama Kasi i mój tata są już starszymi osobami. Żyjemy pomiędzy Poznaniem a Warszawą. Nie mamy czasu, żeby raz na tydzień chodzić na jakieś romantyczne spotkania. Na co dzień, w domu, też można być romantycznym. Katarzyna: Powiedz, kto ci robi śniadanka? Marcin: Ty, ale czasem też sam sobie robię. Katarzyna: W weekendy za to Marcin robi dla wszystkich jajecznicę na śniadanie. To nasz rytuał. Marcin: Niestety, im większe dzieci, tym więcej różnych nawyków żywieniowych i już mojej jajecznicy nie chcą jeść. Małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot. A Państwo macie i małe, i duże dzieci. Marcin: Tych kłopotów czy uciążliwości płynących z posiadania dzieci jest mniej, gdy są już starsze, ale jeśli już są… to są naprawdę poważne problemy – co studiować, co dalej z życiem albo któreś jest właśnie zakochane pierwszy raz i cierpi. Od 23 lat mamy przegląd wszelkich dziecięcych i młodzieżowych problemów. Czytaj także: Syn Katarzyny Bosackiej debiutuje na Instagramie. „To wykapana mama”, piszą internauci Dwa razy byliście Państwo na placówkach. Czy dopuszczaliście taką możliwość, że Pan mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych, a potem w Kanadzie, a Pani zostaje w Polsce z dziećmi? Katarzyna: Nie było takiej możliwości. Dzieci muszą mieć ojca i matkę. I nawet krótki kontakt, przez chwilę, każdego dnia jest bardzo ważny. Marcin: Nie dyskryminuj rodzin, w których nie ma ojca i matki, bo jest ich bardzo dużo. Katarzyna: Ale ja mówię o naszej. Uważaliśmy i uważamy, że rodzina zawsze powinna być razem. I gotowa była Pani zrezygnować ze swojej kariery na rzecz kariery męża? Katarzyna: Nie musiałam rezygnować, bo wiedziałam, że będę mogła przyjeżdżać i robić programy. Po prostu muszę być tam, gdzie moja rodzina. To jest najważniejsze. Ostatnio wieczorem nasz najmłodszy syn Franek poprosił mnie o kluski leniwe. Zaczęłam mu je robić. Wtedy nasza 16-latka Zosia mówi: „Mamo, już byś dała spokój z tymi kluskami o Odpowiedziałam jej: „Nie, kochana, dla mnie to jest najważniejsze. Jak ty mnie prosiłaś o naleśniczki wieczorem, też ci je robiłam”. A praca to praca. Przyjdzie sama. Marcin: Jak pani widzi, my się nie zawsze zgadzamy, bo Kasia ma tendencję do wypowiadania uogólnień. Ale w kwestii rodziny jesteśmy zgodni. Katarzyna: To prawda. Marcin: Nigdy się nie zdarzyło, że Kasia albo musiała, albo myślała o tym, że musi coś poświęcić dla moich planów zawodowych. Za jedno z większych osiągnięć życiowych uważam trzy tygodnie, gdy z czwórką dzieci zostałem sam, by Kasia mogła w spokoju pracować w Polsce. Przylatywanie co chwila z Kanady do Polski z niemowlakiem na ręku musiało być dużym wyzwaniem. Katarzyna: I jeszcze w bagażu z tym całym dziecięcym majdanem przewoziłam polskie nalewki, żeby je serwować gościom na przyjęciach w ambasadzie. Słyszałam, że podbiła Pani serca kanadyjskich gości serwowanymi daniami. Marcin: To były Kasi przepisy, gotowała kucharka, bo protokół dyplomatyczny nie pozwala pani ambasadorowej na samodzielne przygotowywanie potraw. Katarzyna: Kiedy mąż został ambasadorem, zostałam wezwana do MSZ na szkolenie z protokołu dyplomatycznego. Pierwsze, czego się dowiedziałam, to tego, że zawsze muszę występować w rajstopach i mieć zakryte kolana. A potem pani prowadząca szkolenie oświadczyła mi, że nie mogę serwować na przyjęciach dań kuchni polskiej, bo one się nie nadają do promocji. Muszę przyznać, że mnie zatkało. Zapytałam, co więc powinnam podawać, a pani, że dania kuchni międzynarodowej, jakieś krewetki i awokado. Twierdziła, że gościom bigos śmierdzi, a śledź jest w ogóle niejadalny. Powiedziałam „yhy”, poleciałam do Kanady i robiłam swoje. Marcin: Z tego, co Kasia robiła w Kanadzie, to nawet książka kucharska powstała. A wydawanie przyjęć jest jedną z technik dyplomacji. Rozmawia się wtedy o ważnych sprawach politycznych, kulturalnych, wojskowych i załatwia interesy kraju. Czasem w gronie kilku osób, a czasem kilkudziesięciu. Kasia wyniosła poziom kulinarny polskiej placówki w Kanadzie o 10 poziomów ponad przeciętną. Katarzyna: Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ludzie, którzy zasiadają przy stole ambasadora, już wszystko jedli i są znudzeni przyjęciami. Gdy my chodziliśmy na przyjęcia, mniej więcej wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać. Ale gdy przychodzono do nas, zawsze była niespodzianka. Na przykład nikt z naszych gości nie wiedział, że w Polsce latem jada się zimne zupy, a pierogi można podawać na tysiąc różnych sposobów. Wszyscy myślą, że pierogi są nieeleganckie. Owszem, jeśli postawimy na stole michę pierogów okraszonych tłuszczem i bekonem. Ale ja i na to znalazłam sposób. Moje pierogi to była koronkowa robota, bardzo precyzyjna. Serwowaliśmy je w różnych kolorach i z różnymi sosami. Goście byli zachwyceni. Na koniec zawsze dostawali od nas jakiś ręcznie wykonany przysmak. Pamiętam, że jedno z pierwszych naszych przyjęć jako ambasadorostwa odbyło się w tłusty czwartek. Goście dostali więc na wynos pięknie zapakowane pączki z karteczką, na której opisane było, skąd pochodzi taka tradycja i w jakim rejonie Polski pączki z jakim nadzieniem się serwuje. I znowu różnice między Wielkopolską a Mazowszem – w Poznaniu z ajerkoniakiem, a w Warszawie ze śliwką. Do nas wszyscy bardzo lubili przychodzić, bo wieść, że u nas jest pysznie i gościnnie, szybko się rozniosła po Ottawie. A do tego wszystkiego serwowaliśmy wino z kanadyjskiej winnicy, której właścicielem był Polak. A na winach mój mąż się bardzo dobrze zna, bo jest sommelierem. Czytaj także: Katarzyna i Marcin Bosaccy o życiu na emigracji: „To trudne doświadczenie, gdy…” Fot. Łukasz Kuś Ambasador sommelier? Marcin: Wina to jest moja pasja, która trwa już pewnie kilkanaście lat. Świat wina jest pasjonujący, bo to nie tylko zapachy i smaki, ale też poznawanie krajów. Zdarzyło nam się kilka razy pojechać na wycieczki winne, a gdy opuszczaliśmy Stany Zjednoczone, gdzie byłem korespondentem „Gazety Wyborczej”, odbyliśmy trzytygodniową podróż, odwiedzając oczywiście również rejony winne w Kalifornii. Mnie zawsze fascynował świat, a wino jest częścią tego poznawania i odkrywania go. Katarzyna: Mój mąż uwielbia dobrą kuchnię, więc my się pod tym względem idealnie zgraliśmy. Kocham gotować, a on kocha jeść. W naturalny sposób zaczął dobierać wina do tego, co gotuję. Któregoś roku w prezencie imieninowo-urodzinowym kupiłam mu udział w kursie sommelierskim. Ukończył go z wyróżnieniem. Był bardzo zadowolony. Przez sześć tygodni wracał bardzo wesoły do domu. Marcin: To jest jeden z poważniejszych kursów winiarskich na świecie. Jestem niezwykle wdzięczny za ten prezent. Poważnie podszedł Pan do tego tematu. Marcin: Bardzo poważnie. To, co się robi, obojętne, czy to jest hobby, czy to jest praca, wymaga pracy metodycznej. Niezależnie od tego, czy się zajmuję polityką, dziennikarstwem, czy winami. To ostatnie jest fajnym hobby, ale w pewnym momencie trzeba przysiąść fałdów i się po prostu nauczyć, czym na przykład różni się chardonnay z północnej Francji od chardonnay z Chile. Czy dobrze mi się wydaje, że Państwa życie w dużej mierze koncentruje się wokół stołu? Katarzyna: Stół jest dla mnie miejscem najważniejszym. Ten IX-wieczny w naszym domu jest ogromny i jest jego sercem. Normalnie może przy nim usiąść osiem osób, gdy go rozłożymy, mieszczą się nawet 24. Zresztą nasz dom w normalnych czasach zawsze tętni życiem. Przychodzą nasi przyjaciele i znajomi, koledzy i koleżanki naszych dzieci. Nie brakuje czasem Państwu tych zagranicznych momentów? Marcin: Nie. Ja nie żałuję ani jednego okresu w życiu, ani jednego momentu, ale też za tamtymi rzeczami nie tęsknię. Czy to kanadyjskiego, gdy byłem ambasadorem, czy bycia korespondentem w USA, czy rzecznikiem prasowym MSZ. Katarzyna: Za granicą nie jest łatwo, w Kanadzie i Stanach w pewnym sensie byliśmy emigrantami. W Stanach spędziliśmy trzy lata i trzy w Kanadzie. Na początku było jak na wakacjach. Wszystko było nowe, fascynujące. Marcin: Ale ten pierwszy etap trwa tylko kilka tygodni. Katarzyna: Tak, euforia trwa faktycznie krótko. Potem człowiek zaczyna osiadać. I wtedy pojawia się moment emigranckiej depresji. Marcin: Samotność, brak przyjaciół, znajomych. Trzeba się nauczyć żyć w innym kręgu kulturowym, gdzie wszystko jest inne – od prowadzenia samochodu po robienie zakupów. I wszystko jest stresujące. Katarzyna: Kiedy tam byłam i zamykałam oczy, musiałam sobie uświadomić, gdzie jest mój dom. Chodziło o poczucie przynależności. Dom, w którym mieszkaliśmy w Stanach, był wynajęty. W naszym mieszkaniu w Warszawie mieszkali inni ludzie. I wtedy okazało się, że moją ostoją jest ten dom na wsi pod Poznaniem, nad jeziorem, na skraju Wielkopolskiego Parku Narodowego. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Dom ma 130 lat i należał kiedyś do rodziny męża. Marcin: Część należała do mnie, pozostałą część odkupiliśmy. Katarzyna: I tym sposobem zyskaliśmy miejsce z historią, anegdotami, pamiątkami. Tam chcę się zestarzeć. Chcę, żeby po tym ogrodzie biegały nasze wnuki i kolejne psy. Marcin: Psów nie jestem pewien, ale wnuki na pewno. Wolą Państwo życie miejskie czy wiejskie? Katarzyna: Zdecydowanie wiejskie. Kocham naturę, naturalne, zdrowe jedzenie. Mam swój sad, dostęp do świeżych jajek. Marcin: Oczywiście kocham to miejsce, ale moim naturalnym środowiskiem jest jednak miasto. Przynajmniej raz na kilka dni muszę pojechać do miasta, najlepiej Poznania oczywiście, pospacerować między starymi kamienicami, usłyszeć gwar, usiąść w jakiejś knajpie pełnej ludzi. W trakcie pandemii, gdy byliśmy zamknięci w domu, przeszkadzało mi, że nie mogę spotykać się ze znajomymi. Katarzyna: Ze mną się przecież spotykałeś (śmiech). Marcin: Tak, to jest konieczne do zbawienia, ale niewystarczające. Rzeczywiście w wielu rzeczach się nie zgadzacie. Marcin: W sprawach fundamentalnych jesteśmy blisko siebie. I to nas nawzajem napędza. Wydaje mi się, że bardzo duże znaczenie w naszym związku ma to, że my się cały czas podziwiamy. Podziwiam Kasię za to, co robi, że nauczyła Polaków czytać etykiety i zwracać uwagę na to, co się kupuje. Katarzyna: Bardzo szanuję to, co mąż robi, w jaki sposób to robi i jakim jest człowiekiem. Podziwiam jego stanowczość i pracowitość. Ale my też potrafimy się na siebie wściec, potrafimy być na siebie naburmuszeni. Tylko że nam już coraz mniej chce się kłócić, bo chyba już za bardzo nie mamy o co. Zauważyłam, że jako młodzi ludzie często spieraliśmy się o dzieci. Teraz też zdarzają się kłótnie, ale jesteśmy jak włoska rodzina. Najpierw jest burza z piorunami, a potem nam przechodzi. Nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy mieć tak zwane ciche dni. Marcin: Najwyżej cichą godzinę. Po tylu latach jesteście w stanie jeszcze czymś siebie zaskoczyć? Marcin: Kasia nadal mnie zaskakuje kreatywnością i pracowitością. Wchodzi w tyle projektów – od pomocy ludziom i organizacji zbiórek dla rodzin w potrzebie po projekty zawodowe. Katarzyna: A mnie mąż zaskakuje tym, że po tylu latach wciąż potrafi bez powodu przynieść mi bukiet kwiatów. Czytaj także: „Pomimo zdarzającego się nam hejtu, staramy się po prostu robić swoje” Mówiliście Państwo kiedyś, że w Waszym domu jest zawsze jakieś małe dziecko. Co będzie, jak Franek przestanie być mały? Katarzyna: Kupimy sobie drugiego małego pieska i poczekamy na wnuki. Franek ma dopiero siedem lat. Marcin: Ma siedem i pół roku. To jest duża różnica w tym wieku. Katarzyna: Jeszcze nie ma. Marcin: Za kilka dni będzie miał. Katarzyna: Mógłbyś być precyzyjny (śmiech). Marcin: Uważam, że tak to wszystko zostało stworzone przez Pana Boga albo jakieś siły wyższe, że małe dzieci są wtedy, kiedy człowiek ma na to siłę. Marzyliście o tak licznej rodzinie? Marcin: Tak. Tylko spieramy się, bo ja pamiętam, że mówiłem żonie, że chcę mieć trójkę dzieci… Katarzyna: Nieprawda. Marcin: …a Kasia twierdzi, że od początku mówiłem, że czwórkę. Katarzyna: Ja chciałam trójkę, a ty chciałeś czwórkę. Marcin: W każdym razie oboje od początku marzyliśmy o dużej rodzinie, choć czasem logistycznie bywało niełatwo. Katarzyna: Udało nam się zbudować wspaniałą rodzinę. Mamy swoją bazę, która daje nam poczucie bezpieczeństwa i stabilizację. I dzięki temu możemy się też realizować zawodowo. Marcin: Wiem, ile Kasi zabrało energii, czasu i poświęcenia, by osiągnąć w zawodzie aż tyle. Ona przecież w tym czasie wychowała czworo dzieci. Katarzyna: Wychowaliśmy! Marcin: A ja miałem taki moment, kiedy byłem rzecznikiem MSZ przez trzy lata, że praktycznie rzecz biorąc, nie było mnie w ogóle w domu i cały ciężar zajmowania się domem spadł na Kasię. To był czas, kiedy wahadło za bardzo się w jej stronę wychyliło. Katarzyna: No to musisz je teraz odchylić (śmiech). Marcin: Każde z nas, przynajmniej na jakiś czas, jest w stanie opanować naszą liczną rodzinę, jeśli tego wymaga dobro zawodowe drugiej osoby. Wspieramy się, wymieniamy. I można powiedzieć, że jesteśmy bardzo dobrze zorganizowanym przedsiębiorstwem rodzinnym. Katarzyna: Czy oprócz zdrowia możemy chcieć czegoś więcej? Z okazji 25. rocznicy ślubu życzymy Katarzynie i Marcinowi Bosackim wszystkiego najlepszego. Czytaj także: Życie za granicą nie zawsze było łatwe dla Katarzyny Bosackiej: „Pojawiła się emigrancka depresja” Fot. Łukasz Kuś Fot. Łukasz Kuś ___ Wywiad ukazał się w magazynie VIVA! nr 24/2020r.
Katarzyna Bosacka i Marcin Bosacki dwukrotnie składali przysięgę małżeńską. Para wzięła ślub cywilny, aby dwa dni później spotkać się przed ołtarzem Prezenterka udostępniła na Instagramie zdjęcie ze ślubu kościelnego. W ten sposób uczciła 24. rocznicę ślubu Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Katarzyna Bosacka dała się poznać widzom dzięki stacji TVN Style. Gwiazda spełnia się nit tylko jako gospodyni programów o zdrowym żywieniu, ale tworzy również swój kanał na YouTubie. Prezenterka świetnie radzi sobie w mediach społecznościowych. Mało kto wie, że jej mężem jest Marcin Bosacki - dziennikarz, dyplomata, publicysta i były ambasador RP w Kanadzie. Para doczekała się pokaźnej gromadki dzieci: Jana, Marii, Zofii i Franciszka. Prezenterka niechętnie pokazuje się z mężem w mediach, ale ostatnio zrobiła wyjątek z okazji ich rocznicy ślubu. Polecamy: Katarzyna Bosacka: Nie jestem typem plastikowej lalki. Nie pasuję do show-biznesu i telewizji Katarzyna Bosacka i Marcin Bosacki świętują rocznicę ślubu Katarzyna Bosacka w poniedziałek opublikowała zdjęcie sprzed lat. Widać na nim młodą, 25-letnią prezenterkę, która wraz z Marcinem Bosackim składają przysięgę małżeńską podczas ślubu kościelnego. W opisie gwiazda wytłumaczyła, że wraz z mężem świętuje 24. rocznicę ślubu. Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Po publikacji zdjęcia na Instagramie, pod postem nie zabrakło komentarzy. Internauci gratulowali parze stażu: Nie zabrakło wypowiedzi na temat szczegółów ze zdjęcia: Warto zauważyć, że Katarzyna Bosacka i Marcin Bosacki dwa razy składali przysięgę małżeńską. Gwiazda w ubiegłym roku pokazała fotografię ze ślubu cywilnego i wytłumaczyła, że dwa dni po zawarciu małżeństwa w Urzędzie Stanu Cywilnego, odbyła się ceremonia zaślubin w kościele. "To akurat zdjęcie ze ślubu cywilnego, bo jesteśmy małżeństwem przed konkordatowym. Dwa dni później wzięliśmy ślub kościelny. Śmiesznie było. Dwa śluby!" Katarzyna Bosacka o mężu Prezenterka udzieliła w 2015 r. wywiadu magazynowi "Viva!", w którym opowiedziała o Marcinie Bosackim. Przyznała, że miała poślubić innego mężczyznę! "Mąż jest typem kowboja, nie lubi lansu w mediach. Powiem tylko, że miała wychodzić za innego mężczyznę. Więcej nie powiem. Bo jak tu nagadam o wielkiej 18-letniej miłości, a za pół roku się rozwiedziemy, dopiero będzie wstyd. Nic się nie zapowiada. Zresztą u nas jak tylko w chwili złości padnie: »To może zamieszkamy osobno?«, dzieci od razu zaczynają płakać. Mają dobrą strategię". Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Katarzyna Bosacka może pochwalić się nie tylko sukcesami zawodowymi, ale też poukładanym życiem rodzinnym. Dzisiaj czołowa gwiazda TVN Style świętuje 22 rocznicę ślubu. Z tej okazji możemy podziwiać jej ślubne zdjęcie, na którym wygląda jak gwiazda Bosacka zasłynęła jako medialna propagatorka zdrowej żywności, autorka kilku poradników oraz programów o odchudzaniu i zdrowym stylu życia. Jej walkę z nadwagą można obecnie śledzić na antenie TVN Style, podczas programu Kasia kolejny raz na oczach widzów postanowiła dzielnie zrzucić kilka kilogramów. Prywatnie prezenterka jest szczęśliwą żoną Marcina Bosackiego, znanego dziennikarza i byłego ambasadora RP w Kanadzie. Małżonkowie doczekali się czwórki się, że Katarzyna Bosacka i Marcin Bosacki 26 kwietnia świętują swoja 22 rocznicę ślubu. Z tej okazji w internecie pojawił się piękny ślubny portret małżonków. Internauci od razu oszaleli na widok fotografii wyciągniętej prosto z rodzinnego albumu uwielbianej przez widzów gwiazdy:Co za chudzinka! Jak pięknie pani Kasia wyglądała w dniu ślubuPani Kasiu – wytrwałości na kolejne 222 lata!!!! Mężowi również tego życzę 🙂Piękne zdjęcie i piękna miłość 🙂Przypomnijmy, że Kasia niedawno zaprezentowała światu swojego męża, z którym pierwszy raz pojawiła się w studiu Dzień Dobry TVN. Wówczas oboje ochoczo opowiadali o swoim 22-letnim stażu małżeńskim. To była ich wspólna premiera medialna, bowiem państwo Bosaccy unikają fleszy, raczej nie pokazują się na ściankach, tym bardziej nigdy wcześniej nie pojawili się razem w Bosacka z mężem o swoim związkuKasia Bosacka i jej mąż Marcin nie ukrywają, że są szczęśliwi, oboje twierdzą, że tajemnica ich udanego 22-letniego związku tkwi we wzajemnym szacunku i podziwie:Najważniejsze moim zdaniem jest to, że między nami jest pewien podziw do tego, co robimy. Ja bardzo wiele się nauczyłem z tych spraw kuchni, żywienia, zdrowego trybu życia od Kasi. Myślę, że ona też się ode mnie kilku rzeczy o polityce, zwłaszcza międzynarodowej, nauczyła – powiedział Marcin Bosacki podczas wizyty w porannym show od zdrowego stylu życia w Dzień Dobry TVN wyjawiła, że od ponad 20 lat ma z mężem cudowny zwyczaj randkowania:Mamy taki zwyczaj od lat 21, że w rocznicę, albo wokół rocznicy, chodzimy na dobrą kolację i coś jeszcze: teatr, kino, koncert. Pół dnia nas nie ma z dziećmi wtedy – dniu 22 rocznicy ślubu z całą pewnością małżonkowie wybiorą się na romantyczną randkę. Ciekawe tylko czy zabiorą ze sobą swoje pociechy. Marysia, Zosia, Janek i Franek za pewne też chcą celebrować piękny prywatny sukces swoich Bosacka i Marcin Bosacki na zdjęciu ze ślubu wyglądają na bardzo szczęśliwych i zakochanych w sobie. Oglądając ich wspomniany wspólny wywiad można odnieść wrażenie, że po 22 latach nic się nie życzymy tak pięknej Wow! Katarzyna Bosacka schudła, zmieniła styl i wygląda bosko! Gdy weszła wszyscy oniemieli z wrażenia!Zobacz: Katarzyna Bosacka ostrym cięciem całkowicie zmieniła swój look! Teraz wygląda prawie jak Magda Mołek! “Ale dżaga”Zobacz: Wow! Katarzyna Bosacka schudła, zmieniła styl i wygląda bosko! Gdy weszła wszyscy oniemieli z wrażenia! Katarzyna Bosacka i Marcin Bosacki - 22 rocznica ślubu Katarzyna Bosacka i Marcin Bosacki - 22 rocznica ślubuKatarzyna Bosacka z rodziną (fot. Facebook)Kuba GórskiFan opery, ładnych nóżek i dobrych, kolorowych napojów.
katarzyna bosacka franciszek bosacki